Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Media rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Media rodzina. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 czerwca 2014

41# Czytelniczka znakomita

"Czytelniczka znakomita" Alan Bennet

Tytuł oryginalny: "The uncommon reader"
Wydawnictwo: Media rodzina
Oryginalny język: angielski
Rodzaj: ?
Ilość stron: 112
Cena: 25 zł

Książka opowiada historię Królowej angielskiej, która przez przypadek, pewnego dnia trafia do biblioteki objazdowej. Tak rozpoczyna się jej czytelnicza przygoda. Monarchini coraz bardziej zagłębia się w powieściach, tracąc kontakt z rzeczywistością i zaniedbując swoje królewskie obowiązki. Poddani natomiast zaczynają knuć jak wyciągnąć ją z tego "nałogu".


Kiedy zobaczyłam książkę po prostu musiałam ją mieć. Interesujący tytuł, niezwykły opis, a także piękna okładka sprawiły, że po prostu nie mogłam zostawić jej w sklepie (tym bardziej, że książka była w przecenie). Nie zawiodłam się. Nie wiem dlaczego, ale od pewnego czasu ciągnie mnie do książek o księżniczkach, królowych itp. (już trochę o tym wspominałam w recenzji "Elity").

Powieść napisana jest lekko, czyta się ją z przyjemnością. Tym bardziej, że nie jest o niczym innym, jak o książkach! Świetnie ukazane są w niej również daleko idące skutki zamiłowania do książek. Między innymi również ta tematyka sprawiła, że postanowiłam przeczytać "Czytelniczkę znakomitą".

Jak już wcześniej pisałam, bardzo spodobało mi się, że główną bohaterką książki była królowa. Wszyscy postać tą mogą kojarzyć z nienagannymi manierami, punktualnością itp, itd. I rzeczywiście tak było. Do czasu, aż królowa nie odkryła książek. Te zaczęły ją zmieniać. Monarchini stała się inteligentniejsza, zaczęła więcej filozofować, ale też zaczęła się wszędzie spóźniać i przestała zwracać uwagę na sprawy państwowe. Interesowały ją tylko książki.

Bardzo spodobał mi się tytuł posłowia od tłumaczki (z końcówki książki) czyli: "Jakie niebezpieczeństwa płyną z nieumiarkowanego czytania"? Przeczytajcie a dowiecie się sami!

wtorek, 8 kwietnia 2014

28# Osobiwy dom Pani Peregrine

 "Osobliwy dom Pani Peregrine" Ransom Riggs


Tytuł oryginalny: "Miss Peregrine's home for peculiar children"  
Wydawnictwo: Media rodzina    
Oryginalny język: angielski  
Cena (PL): 35


Pewnie każdy z nas słyszał w życiu jakąś bajkę. Dorośli siadali z nami przed snem i opowiadali o tajemniczych lądach, walkach i dziwnych istotach. Jacob nie był wyjątkiem. Od małego kochał opowieści swojego dziadka o potworach, z którymi ten walczył podczas drugiej wojny światowej. O tajemniczych stworzeniach z mackami, zamiast języków, które goniły go po całym kraju, aż wreszcie zmuszony był z niego uciec. I wtedy trafił do tajemniczego miejsca. Do domu, który leżał na małej wyspie. Do sierocińca.
Miejsce to jednak było inne od reszty. Było osobliwe. A raczej ludzie, którzy w nim żyli byli osobliwi. Niewidzialny chłopiec, dziewczynka, która unosiła się w powietrzu i rodzeństwo, które potrafiło przenosić ogromne ciężary.
Takimi "bajkami" dziadek raczył Jacoba przez bardzo długi okres, pokazując mu nawet zdjęcia tych niezwykłych dzieci, które zachował od czasu wojny. Chłopiec postanowił odkrywać tajemnicze lądy i podróżować tak samo jak jego dziadek.
Jednak marzenia z wiekiem zaczęły się rozpadać, a Jacob dostrzegł w opowieściach dziadka kłamstwa. Nawet zdjęcia "osobliwców" przestały być wiarygodnym dowodem na ich istnienie. Z wiekiem chłopak już w ogóle nie wierzył w bajki. Zaczął za to mieć do dziadka pretensje o to, że tyle lat trzymał go w kłamstwie.
A dziadek wariował z dnia na dzień. Mówił o potworach, które znowu się pojawiły i które go szukają. A pewnego razu... umarł. I fakt ten nie byłby aż tak przerażający, gdyby Jacob nie widział sprawcy śmierci. A widział. Od tamtego dnia zaczęły nawiedzać go koszmary. Pewnego razu chłopak postanowił odnaleźć tajemniczą wyspę, o której opowiadał dziadek, aby zakończyć swoją "fobię" i dowiedzieć się co było przyczyną morderstwa.



Książka od początku mnie zaintrygowała. To jest właśnie to słowo. Byłam jej bardzo ciekawa, ale jednocześnie trochę się jej obawiałam. Może było to spowodowane niezwykłymi zdjęciami i ilustracjami w jej wnętrzu, które potrafią wprowadzić czytelnika w naprawdę niezwykły nastrój. Wszystkie one są czarno białe i wyblakłe, tak jakby ktoś odebrał im absolutnie wszystkie barwy. Nie są one wesołe. Niektóre są niepokojące, a niektóre po prostu straszne. Kiedy tylko myślałam o tej powieści robiło mi się jakby niedobrze i nie potrafiłam wytłumaczyć tego uczucia. Nie mogłam patrzeć na książkę, a jednocześnie bardzo chciałam ją przeczytać. Moje myśli cały czas wokół niej krążyły. Aż w końcu nie wytrzymałam i wzięłam ją do ręki. Nadal gdzieś głęboko we mnie pozostawała ta niewyjaśniona obawa przed niczym. I jeszcze teraz, już długo po przeczytaniu książki nadal się pojawia.

Autor "Osobliwego domu" wprowadza czytelnika w niezwykły świat. Nie jesteśmy pewni niczego, wszystko pozostaje dla nas tajemnicą aż do ostatniej strony. Ani jednej rzeczy nie da się przewidzieć, autor nie naprowadza nas na żadną poszlakę. Tajemnice odkrywamy po kolei, jedna za drugą. Czekamy tylko, co jeszcze się wydarzy.
"Osobliwy dom Pani Peregrine" jest (z tego co wywnioskowałam na podstawie internetu i własnego domysłu) pierwszą częścią jakiejś serii, bądź trylogii. Więc z niecierpliwością czekam na następne części, bo naprawdę chcę się dowiedzieć co będzie dalej.

Zaczynając czytać "Osobliwy dom" myślałam, że mniej więcej wiem, o czym będzie książka. Myliłam się. Jest to coś totalnie niezwykłego i nieprzewidywalnego. Naprawdę polecam przeczytać!


~Moja ocena: 7/10 (bardzo dobra)

RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIACH: KLUCZNIKCZYTAM FANTASTYKĘBOOK LOVERS

czwartek, 27 lutego 2014

20# Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara szafa

"Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara szafa" Clive Staples Lewis 


Tytuł oryginału: "The Chronicles of Narnia: The Lion, the Witch and the Wardrobe"      Wydawnictwo: Media Rodzina      Oryginalny język: angielski      Ilość stron: 182      Cena:19 zł 


Wyobraźnia dziecka jest nieograniczona. Gdy byliśmy mali wszystko wydawało nam się piękniejsze, cudowniejsze, bardziej magiczne. W zwykłej chmurze zobaczyć mogliśmy biegnącego psa albo jadący rower. Nigdy nie byliśmy sami. Zawsze był przy nas nasz magiczny, wymyślony przyjaciel. Kiedy nie mogliśmy zasnąć, w wyobraźni odbywaliśmy dalekie podróże do innych światów. Spotykaliśmy się z wymyślonymi istotami. Nie bardzo obchodziło nas, co się dzieje na Ziemi, bo cały czas głowę mieliśmy wysoko w chmurach i ponad nimi. Teraz, kiedy jesteśmy już starsi, nasze umysły przytwierdzone są do podłoża kilogramami faktów i realizmu (czytając książki zapobiegamy temu w jakieś części ♥). Nie istnieją syreny. Dlaczego? Tak po prostu jest. Takie są fakty. To RZECZYWISTOŚĆ.
A my nadal starajmy się szukać magii we wszystkim, co nas otacza. Przecież w naszej wyobraźni wszystko może stać się niezwykłe. Biurko, łóżko i... szafa.

Łucja Pevensie razem ze swoim rodzeństwem: Zuzanną, Piotrem i Edmundem zostaje ewakuowana z Londynu, który jest bombardowany i wyjeżdża na wieś, do domu lekko zwariowanego profesora. Najbardziej niezadowolony jest z tego Edmund, który (tylko) o rok młodszy od Łucji zachowuje się, jakby był już dorosły. Tak szczerze, to mało polubiłam "Edzia".
Pewnego dnia Łucja postanawia wejść do starej szafy stojącej w jednym z wielu pokoi profesora. Nie wie, że jest to droga do zaczarowanej krainy - Narnii - pełnej niegdyś wesołych nimf i driad, satyrów, centaurów, karłów i gadających zwierząt. Jednak w momencie, gdy Łucja wchodzi do Narnii, panuje w niej wieczna zima (bez świąt Bożego Narodzenia!). Dlaczego? Zła Czarownica, która podaje się za królową Narnii rzuciła czar na cały kraj. Jest jednak przepowiednia mówiąca o ludziach, którzy strącą ją z tronu i sami zajmą należyte im miejsce we wspaniałym zamku Ker Paravelu. Jednak Czarownica chce ich powstrzymać i wykonuje najróżniejsze sztuczki, aby tylko im się to nie udało.

Najmniej ze wszystkich postaci polubiłam Edmunda. Egoistyczny, zarozumiały, myślący, że wszystko mu się należy, i że wszystko mu wolno. Zapominał, że jest jeszcze dzieckiem, którego łatwo oszukać, i którym łatwo manipulować. I tu tkwił jego błąd. Do reszty rodzeństwa (a szczególnie do Łucji i Zuzanny) nie miałam zarzutów.
Bardzo spodobała mi się postawa Łucji: uczynna, przebaczająca i dobra, w każdym tego słowa znaczeniu. Zapominała o dawnych krzywdach, często uśmiechała się, była pełna empatii. Nie lubiła, gdy kogoś krzywdzono i zawsze chciała stać w jego obronie. Według mnie ona najbardziej ze wszystkich (oprócz Aslana) nadawała się na królową Narnii i dawała wszystkim dobry przykład.

Niewiele osób wie, jak wielką przenośnią jest cała historia o zaczarowanym świecie Narnii, o starej szafie i o potężnym lwie Aslanie, który przybywa, aby ocalić kraj. Są to nie tyle powiązania historyczne, co chrześcijańskie. Autor ukazał tabernakulum, jako szafę, w której znajduje się coś, pięknego i niezwykłego. Jednak to co jest w środku zdobyć trzeba przezwyciężając zło, które jest wszędzie dookoła. Można wybrać. Albo wejść do szafy albo zostać w zwykłym i z pozoru bezpiecznym miejscu jakim jest "nasz" świat. Aslan również jest powiązany z Biblią. Przypomina on Chrystusa, który przybył, aby znowu zapanowała radość. Piękne jest, to jak bardzo autorowi udało się powiązać wszystkie te rzeczy i jestem zdumiona jego talentem literackim. Nie wiem, czy w następnych częściach też jest tyle przenośni co w tej, ale nawet jak nie, to przeczytanie czegoś takiego było zupełnie nowym i ciekawym doświadczeniem.

Jest jednak jedna rzecz, która nie podobała mi się w książce było zadziwiająco lekki i szybki sposób ukazania fabuły. Powieść jest dość krótka, przez co wszystko trwa jak mrugnięcie okiem. W niektórych momentach nie jest to złe, na przykład: gdy dzieci wchodzą do szafy. Chociaż nawet tutaj nie ma w pełni ukazanych ich emocji, jakie powinny być, gdy odrywa się magiczny świat wewnątrz z pozoru zwykłego przedmiotu. Również opisy bitew nie są zbyt dokładne i można powiedzieć, że nie mają konturów, tak jakbyśmy tylko o nich śnili: niewyraźnie, szybkie, przemijające. To są nieznaczne minusy książki, ale rzadko rzucają się one w oczy i naprawdę miło czyta się powieść.

Książka chociaż na chwilę przypomniała mi, jak wspaniale jest być dzieckiem (bo już nie jestem aż taka mała) i żyć w swoim własnym wiecie, w którym można rządzić; pełnym niezwykłych stworzeń i osób, przyjaciół, ale także wrogów. Różnica pomiędzy marzeniami sennymi jest taka, że C.S. Lewis przelał to wszystko na papier co w rezultacie dało naprawdę świetną opowieść wartą przeczytania. Polecam. Abyście i wy mogli poczuć, jak łatwo jest być dzieckiem.


~Moja ocena 7/10 (bardzo dobra)~


RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIU: CZYTAM FANTASTYKĘ ORAZ GRUNT TO OKŁADKA