Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyzwanie "Klucznik". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyzwanie "Klucznik". Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 marca 2014

27# Kwiat kalafiora

Kwiat kalafiora Małgorzata Musierowicz
Tytuł oryginału: "Kwiat kalafiora"     Wydawnictwo: Akapit press     Oryginalny język: polski
Cena: bezcenna (poważnie, nie mogę znaleźć ceny)


I oto kolejna niesamowita książka M. Musierowicz, jaką przeczytałam w tym miesiącu! Zapraszam do recenzji ♥


W "Kwiecie kalafiora" po raz pierwszy spotykamy się z rodziną Borejków czyli z mamą Milą, tatą Ignacym i ich czterema córkami: Gabrysią, Idą, Natalią i Patrycją. A dziewczynki są tak różne, jak ich czupryny.
Gabrysia, wysoka koszykarka z jasnymi, krótkimi włosami zawsze (albo zwykle) opanowana i wspaniałomyślna. Ida - czternastoletnia "ruda brunetka", ciągle biegająca za chłopakami i chcąca się malować. Natalia, zwana Nutrią, uwielbiająca kąpiele i zabawę autkami, o marchewkowych włosach. I Patrycja-Pulpecja, blond aniołek.
W ich domu zawsze panuje miła atmosfera. Zawsze jest tam ciepło i przytulnie. I to nie mieszkanie jest takie, a ludzie, którzy tam żyją. Wszyscy chętnie odwiedzają Borejków. Jednak pewnego dnia coś się psuje. Mila trafia do szpitala. I dopiero wtedy reszta rodziny zauważa jak bardzo była ona potrzebna. Bez niej ich życie zdaje się sypać. Do tego dochodzą problemy z sąsiadami, szkolne komplikacje, a także nowe (i stare) miłości. A wszystko to ląduje na głowie biednej Gabrysi (do Ignacego nie bardzo dociera rzeczywistość)!

Uwielbiam takie lekkie młodzieżowe książki, które mówią o naturalnych ludzkich potrzebach np. o miłości, przyjaźni, czy nawet akceptacji, której niestety, dużo ludziom brakuje.
Czytając książkę zrozumiałam, że również chcę być człowiekiem, który pomaga innym, choćby uśmiechem, albo podarowanym kawałkiem ciasta. Nawet ludziom, którzy wyrządzili nam krzywdę. Chcę patrzeć inaczej na świat i próbuję zrozumieć, że każdy ma swoje problemy. Może, ludzie, którzy są dla nas niemili zazdroszczą nam czegoś? A może brakuje im tego "czegoś" by być dobrym? Może potrzebują pomocy? Zanim kogoś ocenimy naprawdę musimy rozważyć wszystkie opcje. Wiem, że to trudne, mnie też się często nie udaje: czasami kierują mną emocje, zazdrość. Staram się jednak poznać ludzi, zanim wyrobie sobie o nich zdanie. Przecież nikt nie jest zły. Może stał się zły, przez wpływy typu: choroba (również fizyczna), odrzucenie. Pomyślcie o tym!

Kolejna część "Jeżycjady", która podbiła moje serce. Po prostu uwielbiam te książki. Pokazują one wspaniałą rodzinę. I to nie wspaniałą w sensie: bogatą, mieszkającą w wielkim domu i mającą piękne ubrania. Nie. Borejkowie wcale tacy nie są. Mieszkają biednie, każde ubranie noszone jest kolejno przez cztery siostry. Ale za to kochają się. W książce również pojawiły się postacie, jak już wcześniej napisałam: światowe. Mające wszystko na wyciągnięcie ręki. Jednak kiedy o nich czytałam wydawało mi się, że są nieszczęśliwe. Albo może po prostu niepełne. Brakowało im czegoś, czego brakuje milionom ludzi na świecie. Tego czegoś nie brakuje Borejkom. Gdy o nich czytałam robiło mi się ciepło na sercu. Oni samym uśmiechem przekazywali coś, co innym ludziom nie udaje się pokazać za pomocą pieniędzy. Atmosfera panująca w ich domu, była czarująca i wiele bym dała, aby z nimi zamieszkać. U nich codzienność była niezwykła. Tam każda mała rzecz była doceniana i zauważana. Oni widzieli w ludziach to czego inni nie zauważali. I pokazali, że przyjaźni nie da się kupić.


~Moja ocena: 7/10 (bardzo dobra)~


RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIACH: KLUCZNIKGRUNT TO OKŁADKABOOK LOVERS

sobota, 29 marca 2014

26# Kłamczucha

"Kłamczucha" Małgorzata Musierowicz
*wyjątkowo daje zdjęcie książki z internetu, bo moja jet bardzo zniszczona :-(

Tytuł oryginału: "Kłamczucha"      Wydawnictwo: Akapit press     Oryginalny język: polski     Ilość stron: 220     Cena: ?

Chyba każdemu z nas zdarzyło się kiedyś skłamać. Albo inaczej. Chyba nikomu z nas nie udaje się mówić samej prawdy. Kłamiemy codziennie. I niech nikt nie zaprzecza, bo to prawda! Kłamiemy gdy ktoś nas pyta o swój wygląd, pracę domową, sprzątnięcie pokoju, samopoczucie i wiele, wiele WIELE innych rzeczy. Jednak chyba nikt z nas nie spotkał jeszcze takiej Kłamczuchy, jaką była Aniela Kowalik. Uzdolniona teatralnie, z bogatą wyobraźnią, czarnowłosa dziewczyna z dużymi okularami mieszkała w Łebie. I tam właśnie doszło, do spotkania Pawła, który podbił serce Anieli (i jak się okazuje potem - nie tylko).
Jednak Paweł może spędzić z Anielą tylko jeden dzień, a potem wraca do Poznania.
A Kłamczucha wpada na pomysł.
Zapisuje się do Liceum Poligraficznego, znajdującego się w mieście jej ukochanego. Nie przyjmuje też miejsca w internacie, które jest jej oferowane, tylko wchodzi z walizkami (i w kaloszach) w życie swojego wujostwa. I zaczyna się prawdziwe kłamanie.

Postacie z Jeżycjady (tak nazywa się seria książek Małgorzaty Musierowicz, w który skład wchodzi właśnie "Kłamczucha") mają naprawdę ciekawe życie. Mimo, że nie ma w nim nic fantastycznego. A jednak! Książka pokazuje, że na wszystko można spojrzeć z innej strony. Po jakimś czasie coś smutnego może wydać się bez znaczenia albo jeszcze lepiej - po prostu śmieszne. Nauczyłam się również, że sami zdecydujemy jakie będzie nasze życie. Możemy nic nie robić i dać porwać się losowi albo zacząć zauważać rzeczy ciekawe, na które wcześniej nie będziemy zwracali uwagi.
Czytając "Kłamczuchę" czułam jakieś ciepło. W książce było coś zaklęte, coś, co ze zwykłego szarego dnia potrafi zrobić piękny wiosenny poranek. Coś co zamienia radość w smutek. A dobra wróżka, Pani Musierowicz, zaczarowała owo "coś" w słowa.

Książki pani Musierowicz zaczęłam czytać rok temu też około kwietnia, na szkolny konkurs Jeżycjadę. Potem przeczytałam do piątej części i stanęłam, ponieważ w wakacje nie miałam od kogo pożyczać tych książek. I tak to się jakoś ciągnęło i ciągnęło, aż do teraz. I oto kiedy konkurs znowu się zbliża (bo już w maju) zaczęłam czytać znowu. Na początku będę czytała to, co muszę ("Kłamczucha to lektura", a na Jeżycjadę - konkurs mam zapoznać się z pięcioma losowymi tomami z całej serii) a potem zabiorę się za wszystko od nowa :-)
I szczerze wam się przyznam, cały czas nie mogłam doczekać się, co będzie dalej! Już nie mogłam wytrzymać! Chciałam wiedzieć, jak ta cała historia się skończy, a jednocześnie marzyłam, aby trwała w nieskończoność. A uśmiech sam wpełzał mi na twarz, nawet w jak najmniej oczekiwanych momentach. 
Jednej rzeczy nie mogłam tylko pojąć. Jak to jest, że dziewczyna zna chłopaka jeden dzień (!) a już myśli, że będzie z nim do końca życia i ucieka za nim do Poznania. Może jeszcze doświadczę czegoś takiego, nie powiem, że jest to zupełnie wykluczone, ale na dzień dzisiejszy jest to dla mnie dziwne.
Postacie w książce spodobały mi się  i to bardzo! Były pięknie wykreowane, wszystkie miały własną, niepowtarzalną historię. Każda z nich będzie się jeszcze w Jeżycjadzie pojawiała. Jednak najpiękniejsza ze wszystkiego była naturalność postaci. Powiem wprost. Nie były nadzwyczajne. Nie były księżniczkami, królami, ani nikim takim, tylko zwykłymi ludźmi. Jednak, jakimi w tej zwykłości niezwykłymi!
Nie wiem, co mają w sobie książki Musierowicz, ale jest to COŚ dużego. Może to przykład prawdziwej przyjaźni, która jest ukazana w piękny sposób. A może nasza zwykła, ludzka ciekawość nie pozwala nam skończyć czytać, zanim nie dowiemy się co znowu wymyśli Kłamczucha. Nie wiem, ale ostrzegam - jak się w to wciągniecie, to bez reszty!

~Moja ocena: 8/10 (świetna)~


RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIACH: KLUCZNIK, GRUNT TO OKŁADKA I BOOK LOVERS.

środa, 26 marca 2014

25# Emilka dojrzewa

"Emilka dojrzewa" Lucy Maud Montgomery

Tytuł oryginalny: "Emily Climbs"    Wydawnictwo: KAW    Oryginalny język: angielski    Ilość stron: 287    Cena: ?

Uwaga! Drogi czytelniku! Zanim zabierzesz się do czytania tego artykułu lepiej zapoznaj się z poprzednim czyli "Emilka ze Srebrnego Nowiu", który opowiada o pierwszej części trylogii o Emilce ;-)

Emilka dojrzewa. Staje się coraz starsza. A jej marzenia rosną razem z nią. Stają się błyskotliwsze, odważniejsze. Jednak razem z wiekiem Emilce zaczyna przybywać problemów. Dziewczyna wyjeżdża na uczelnię, ale żeby móc tam uczęszczać zajmuje pokój u nielubianej ciotki. Dodatkowo obietnica, którą złożyła jeszcze przed wyjazdem - nie będzie przez trzy lata pisać niczego, co odbiega od rzeczywistości. Do tego dochodzą problemy w szkole, pierwsza miłość i to o które uczucie warto walczyć. A wszystko w jednej książce!

Lucy Maud Montgomery wspaniale wcieliła się w postać nastolatki. Czasami naprawdę mogliśmy się poczuć, jakby Emilka opisywała nam całą opowieść, mimo narracji trzecioosobowej (która w niektórych miejscach ustępowała osobistym zapiskom Emilki, co również było świetnym pomysłem). Miło było oglądać świat, oczami tej fantastycznej młodej dziewczyny, w której głowie aż roi się od pomysłów, marzeń i innych ciekawych i zaskakujących rzeczy. Możemy również dowiedzieć się jak patrzy Emilka na innych ludzi. Czy są oni dla niej wartościowi, czy może wręcz przeciwnie. Jakie są ich najważniejsze cechy? Wygląd? A może coś jeszcze? I tak Emilka wślizguje się ludziom do serc i stara się odkryć sekrety ich duszy.
Nie mówię o tym, że Emilka nie ma wad. Zauważyłam ich najwięcej pod koniec książki. Często myśli źle (a nawet bardzo źle) o innych. Bywa wybuchowa. Jednak w odróżnieniu od większości ludzi potrafi z każdej przykrej sytuacji wynieść jakąś lekcję. Bardzo spodobało mi się dążenie dziewczyny do celu. Nie poddaje się, decyduje rozważnie, biorąc pod uwagę wszystkie możliwe aspekty. W tym chcę ją właśnie naśladować. Chcę bronić swoich marzeń, myśleć optymistycznie i spełniać wybrane cele. 

Pani Montgomery nie pokazała swoich postaci idealnie,tylko realistycznie. I to bardzo. Emilka miała wady. Miał je każdy, kto choć na chwilę pojawił się w tej książce. I to było niezwykłe. Na początku, kiedy spotykaliśmy się z jakąś postacią po raz pierwszy opisywane były jej wady. Na przykład: była miła, ale kiedy nikt nie patrzył plotkowała o wszystkich. I tak dalej i tak dalej. Dopiero kiedy będzie jakaś głębsza analiza postaci, poznamy tą osobę w całości. Jak w prawdziwym życiu. Łatwiej nam dostrzec wady ludzi niż ich zalety. Dopiero gdy dobrze ich poznamy zauważamy to, co było ukryte przed naszymi oczami.
Naprawdę jest to wartościowa książka, nad którą trzeba się zastanowić, aby ją zrozumieć. A to cenię najbardziej.


~Moja ocena 7/10 (bardzo dobra)



KSIĄŻKA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIACH: KLUCZNIKGRUNT TO OKŁADKABOOK LOVERS.

poniedziałek, 24 marca 2014

24# Kraina duchów

"Kraina duchów" Isabel Abedi
Tytuł oryginalny: "Unter der Geisterbahn"   Wydawnictwo: Nasza Księgarnia   Oryginalny język: niemiecki    Ilość stron: 303    Cena (PL):?


"Kraina duchów" jest już drugą książką Isabel Abedi, jaką przeczytałam. Pierwsza była "Kraina Imago" która po prostu poruszyła moje serce. I w tym problem. Zawsze kiedy przeczyta się najlepszą książkę jakiegoś autora, a dopiero potem zabierze się za pozostałe, to te inne wydają się wyblakłe. Jednak, że "Krainę Imago" przeczytałam już dawno (bo chyba z półtora roku temu) efekt ten zanikł. A chociaż książka była trochę gorsza od "Krainy Imago" to bardzo mi się podobała. Najbardziej przemówił do mnie lekki styl autorki oraz to, jak często zwraca uwagę na ważne, chociaż z początku mało zauważalne problemy.

Lorenzo to małomówny chłopak. Nie lubi wdawać się w dyskusje, mieli każde słowo, zanim ono wypłynie z jego ust. Zupełne przeciwieństwo Diny - wielbicielki potworów - która cały czas coś gada, wymądrza się i nie daje innym dojść do słowa. Ta dwójka zupełnie do siebie nie pasuje. Czystym przypadkiem jest, że jadą w tym samym wagoniku w Tunelu Strachu i spotykają diabelskiego czyściciela - sługę wrednej wiedźmy Orkuli, który swoją magiczną gąbką maże wszystko co stoi mu na drodze. A są to właśnie dzieci. I kiedy wydaje się, że wszystko stracone ktoś pomaga im uciec - duch ognia.
W tym samym czasie nauczycielka Diny i Lorenza - Pani Kate, która przed wielu laty straciła pamięć w strasznym wypadku i trafiła do psychiatryka - postanawia szukać dzieci na własną rękę.

Książka jest leciutka i przyjemnie napisana. Isabel Abedi tak umiejętnie posługuje się słowami, że wszystko łatwo zrozumieć i jednocześnie wyobrazić sobie. To, że książka jest lekka nie wyklucza tego jaka jest ciekawa. W pewnym momencie nie mogłam przestać czytać, tak bardzo mnie to wciągnęło. Nie wiem, czy książka zostanie w mojej pamięci na długo, ale czasami dobrze jest przeczytać taką "chwilówkę", o której pamięta się teraz i tylko teraz.

Na początku książka mnie lekko wciągnęła. Jakoś tytuł trochę banalny, że tak powiem i w ogóle. Kiedy zaczynałam czytać wszystko wydawało mi się mdłe i niewyraźne. Albo właśnie zbyt wyraźne. Niektórzy autorzy wprowadzają do książek klimat tajemnicy, którym owiane są wszystkie postacie i cały magiczny świat. Czytając "Krainę duchów" czułam się inaczej. Tak, jakby wszystkie informacje, których potrzebujemy były na wyciągnięciu ręki. Jak się jednak potem okazało wcale tak nie było. Nie wiedziałam właściwie niczego, co wiedzieć powinnam.
Z drugiej strony bardzo przywiązałam się do bohaterów opowiadania. Są oni cudownie wykreowani, mają wady i zalety. Mają również problemy, jak brak ojca, czy zero zainteresowania ze strony rodziców. Isabel Adebi opisuje wszystko tak, że można spokojnie puścić wodzę fantazji. Pamiętajcie! Wszystko jest możliwe!

~Moja ocena 6/10 (dobra)~


RECENZJA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIACH: "CZYTAM FANTASTYKĘ""KLUCZNIK" ORAZ "BOOK LOVERS"

piątek, 14 marca 2014

23# Zamrożeni w czasie

"Zamrożeni w czasie" Ali Sparkes

Tytuł oryginalny: "Frozen in time"      Wydawnictwo: Nasza Księgarnia      Oryginalny język: angielski      Ilość stron:288      Cena: 29,90 zł

Ben i Rachel to rodzeństwo. Spędzają ostatnie dni bardzo mokrego lata u siebie, w domu. Kiedy nareszcie przestaje padać dzieci wychodzą na dwór pobawić się w ogrodzie przypominającym dżunglę. Tam znajdują Freddy'ego i Polly - dwoje dzieci w ich wieku mających po około sześćdziesiąt lat. Jak to możliwe? Polly i Freddy zostali w 1956 roku zamrożeni przez swojego ojca-naukowca. Eksperyment miał trwać kilka godzin, a zmienił się na 53 lata. Jednak ma on również efekty uboczne. Teraz cała trójka musi odnaleźć ojca dzieci, który prawdopodobnie również się zamroził. Jednak cały czas ktoś im w tym przeszkadza...


"Zamrożeni w czasie" to książka, o której jeszcze nigdy nie słyszałam. Jest ona lekka, bo ostatnio nie wiem dlaczego, ale takich książek potrzebuje. Po protu sama jestem tak lekka (wina wiosny ♥) i nie mam ochoty, aby obciążały mnie jakiekolwiek problemy. Z powieściami podobnie - żeby przeczytać "cięższą" książkę muszę mieć na to odpowiedni humor. 
W książce w bardzo zabawny sposób pokazane jest jak dzieci z XX wieku żyłyby w naszych czasach. Można powiedzieć, że to eksperyment przeprowadzony przez autora i noszący tytuł "Co by było gdyby?". Niektóre sytuacje w książce zdziwiły mnie, a inne zaciekawiły. Wszystko było naprawdę miło i kolorowo opisane, tak, że po prostu nie dało się nudzić czytając, cały czas myśląc "co będzie dalej"?
Bardzo przywiązałam się również do bohaterów powieści. Niby to krótka, lekka książka, ale takie zwykle mają najlepiej wykreowane postacie i bardzo mi się to podoba.


Naprawdę miło czytało mi się "Zamrożeni w czasie". Idealna, lekka książka na wiosnę, do której można się bardzo mocno przywiązać i trudno o niej zapomnieć. Mogę ją polecić wszystkim, nie tylko miłośnikom fantasy. Książka nie ma praktycznie minusów, jest miła, ciekawa, śmieszna, jednak czasami też porusza i daje do myślenia. A wy sami zastanówcie się. Co zrobilibyście znajdując na ogrodzie dwójkę ludzi z poprzedniej epoki? O co byście zapytali? Co byście im pokazali? To pytanie do waszej własnej dyspozycji.


~Moja ocena 7/10 (bardzo dobra)~


KSIĄŻKA BIERZE UDZIAŁ W WYZWANIU CZYTAM FANTASTYKĘ ORAZ KLUCZNIK